piątek, 14 kwietnia 2017

denko!

Zapraszam na kolejne denko, tym razem również obrodziło w puste opakowania! :)


Pielęgnacja twarzy


1. Dior - Instant Gentle Cleansing Oil - olejek do demakijażu z ekstraktem z lilii.
Olejki i balsamy do demakijażu są na tyle wydajne, że pozwalam sobie na trochę szaleństwa w tej kategorii ;) Poza tym proces demakijażu to dla mnie rytuał, przy którym się relaksuję, odpoczywam, przygotowuję do snu, oczekuję więc czegoś więcej, niż tylko podstawowego oczyszczenia.
Nie zawiodłam się...Olejek ma piękny, subtelny, ale luksusowy zapach, kolejnym plusem jest solidna, dobrze działająca pompka z dodatkowym zabezpieczeniem w postaci zakrętki. Dobrze usuwa makijaż, nie ma problemów ze spłukiwaniem. Wystarczył mi dokładnie na pół roku, teraz powróciłam do Clinique Take the day off, ale nie wykluczam ponownego spotkania z tym produktem.

2. Phenome Complete Blemish Cleanser - jeden z moich ulubionych żeli do mycia twarzy. Ma naturalny skład, odświeżający zapach, dobrze oczyszcza, ale nie wysusza skóry. I ma pompkę! Szkoda, że cena nie jest odrobinę niższa.

3. Bioderma Sensibio H2O - chyba nie muszę nic dodawać?

4. Sisley Youth - Hydratig Energizing - Early Wrinkles - krem do twarzy na pierwsze oznaki starzenia.
Zakochałam się kiedyś w próbkach i postanowiłam dokonać zakupu korzystając z 20% zniżki. Cena nadal była kosmiczna, ale z kremu byłam bardzo zadowolona.Zapewnia odpowiednie nawilżenie dla skóry normalnej i mieszanej, dla bardzo suchej byłby ok w okresie letnim. Świetny pod makijaż, nie powoduje świecenia się, choć nie jest to krem matujący. Sprawia, że skóra wygląda na bardziej wypoczętą, zapobiega suchym skórkom, nie podrażnia wrażliwej skóry. Gdyby nie cena, byłby powrót.

5. Avene Cleanance - filtr do twarzy SPF 50, do cery problematycznej
Obawiałam się trochę, że filtr będzie zbyt "suchy" i matujący, ale nic podobnego nie miało miejsca. Kosmetyk dobrze się rozprowadzał, świetnie sprawował się pod makijażem, nie powodował świecenia się, ale też nie był nieprzyjemnie suchy i tępy w dotyku. Zdecydowanie polecam :)


Pielęgnacja włosów



1. Orientana - Ajurwedyjski szampon do włosów - Imbir i trawa cytrynowa
Pozytywne zaskoczenie. Zapach nie każdemu przypadnie do gustu, jest taki ziołowo-orientalny, troszkę babciny, ale nie utrzymuje się na włosach. Za to jest delikatny, przyzwoicie oczyszcza, nie plącze włosów. 

2. Phenome - Purifying anti-dandruff shampoo
Bardzo pozytywne wrażenia! Szampon, pomimo naturalnego składu, bardzo dobrze oczyszczał i odświeżał (pachniał miętą i rozmarynem). Działał przy tym kojąco na skórę głowy i nie plątał włosów. Stosowałam go 1-2 razy w tygodniu i sprawował się świetnie.

3. Receptury Babuszki Agafii - Balsam na brzozowym propolisie (stara wersja, produkowana w Rosji)
Uwielbiam ten balsam, wielka szkoda, że ta oryginalna, pozbawiona silikonów wersja nie jest już dostępna. To, co możemy teraz znaleźć w identycznym opakowaniu i o tej samej nazwie, to wersja produkowana w Estonii, sporo tańsza, ale i o dużo słabszym, silikonowym składzie. Szkoda :(

4. Batiste - Original - suchy szampon
Długo unikałam suchych szamponów, teraz jednak widzę, że są naprawdę przydatne w sytuacjach kryzysowych czy gdy wychodzimy tylko na chwilę i nie chcemy myć włosów. Wersja Original pachnie delikatnie i świeżo.


Prysznic



1. Bath & Body Works - Dark Kiss
Cudowny, zmysłowy, otulający zapach jagód, wanilii i piżma. Zabójcza kombinacja ;)

2. Balea - Sensitive
Delikatny, odświeżający zapach tego żelu kojarzy mi się z pewnymi wakacjami, podczas których go stosowałam, czasem więc wracam :) Jest rzeczywiście łagodny dla skóry, lubię używać czegoś takiego po sporcie.

3. Stenders - Pearl
Ten żel dostałam w prezencie, ma ciekawy, kobiecy, perfumowy zapach, który utrzymuje się chwilę na skórze. To mój pierwszy żel Stenders i oceniam go bardzo dobrze, może poza opakowaniem, które jest dość i sztywne i mało praktyczne przy tak gęstym żelu.

4. Biolove - Brownie with orange
Żel o łagodnym składzie i zapachu prawdziwego brownie z aromatem pomarańczowym. mam jeszcze krem do rąk z tej serii, oba kosmetyki pachną bardzo smakowicie :)

5. Bilou - Tasty Donut - pianka pod prysznic
Średnio przypadła mi do gustu....Dość chemiczny, słodki zapach przypominający pianki marshmallow, brak uczucia odświeżenia po myciu i od połowy ciężko było cokolwiek wydobyć z opakowania....Nie polecam,


Pielęgnacja ciała




1. Vichy - antyperspirant
Stosuję go od lat, jest niezawodny i najlepszy.

2. Balea - Frische Kick - żel do golenia
Uwielbiam żele do golenia Balea, ten miał zapach cytrynowego ciasteczka :)

3. YOPE - Wanilia cynamon - mydło w płynie
Mydła YOPE są rzeczywiście łagodne dla skóry i dość wydajne, ten miał bardzo przyjemny, ciepły zapach wanilii, ale takiej ani trochę mdłej czy męczącej. Polecam na chłodniejsze miesiące :)

4. YOPE - Szałwia zielony kawior - mydło w płynie
Działanie na plus, ale zapach raczej nie mój...Był taki....nieokreślony i dziwny.

5. Pat & Rub - Otulające masło do ciała
Bardzo lubię zapach serii otulającej, na zimę jest idealny. W dodatku masła tej marki mają bardzo przyjemną konsystencję i świetnie nawilżają.



Makijaż



1. Chanel - Rouge Coco - 07 Chalys - szminka
Pierwszy raz rzeczywiście zdenkowałam szminkę! To była moja pierwsza szminka z wyższej półki, lubiłam ją tak bardzo, że bywały okresy, gdy przez 2-3 tygodnie z rzędu stosowałam tylko ją. Po ponad 2 latach dobiegła dna, ale mam już następczynię w tym samym odcieniu, co jest kolejnym fenomenem ;)

2. Max Factor - False Lash Effect
Bardzo dobry tusz, obecnie mój faworyt. Podkreśla rzęsy na długo, nie osypuje się, nie skleja i co ważne dla mnie - nie podrażnia oczu, nawet wtedy, gdy mam makijaż przez 12 godzin.

3. Maybelline - Collosal Volum'
Nie zrobił na mnie dobrego wrażenia, słabo podkreślał, raczej "pogrubiał" i usztywniał rzęsy dając niezbyt estetyczny efekt....Szybko wysechł. Nie będzie powrotu.

4. L'Oreal - Volume Million Lashes Noir Feline
Ten również nie zachwycił...Rozmazywał się i odbijał przy każdej aplikacji, wydłużał, ale jednocześnie też sklejał rzęsy i to ani trochę ich nie pogrubiał...Był jakiś taki mokry i wodnisty nawet kilka tygodni po otwarciu. Nie wrócę.



Maski



Sexy Look - czarne maski do twarzy w płacie
Maski tej tajwańskiej marki są dobre, choć nie rewelacyjne. Lekko nawilżają i wygładzają oraz mają przyjemną, dobrze przylegającą fakturę, ale wolałam te z My Scheming. Mimo wszystko, te też lubię.

2 komentarze :

  1. bardzo fajne produkty, ja mysle co tu na targach kupic ale chyba kupie kremy do rak yope

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja niestety na produkty Balea jestem uczulona.
    Tusz do rzęs - mam i bardzo lubię. Tylko, że z inną szczoteczką.

    OdpowiedzUsuń