niedziela, 24 marca 2013

The Body Shop Sweet Pea Duo body butter

Masła z TBS chodziły za mną od dłuższego czasu...Wydaje się, że każdy je kiedyś miał, wypróbował, a więc i ja chciałam wyrobić sobie na ich temat jakąś opinię. A jak wiadomo, opinie na temat TBS są dość podzielone...Jak dotąd miałam od nich szampon Rainforest Shine, który ubóstwiam i krem do rąk Hemp Hand Protector, który spisał się całkiem nieźle. Jak było z masłem?

W styczniu wiele masełek (choć niestety nie wszystkie), były przecenione z 16 na 9 Euro. Postanowiłam skorzystać :)

The Body Shop Sweet Pea Duo


Wybrałam wersję Sweet Pea (czyli kwitnący groszek) ze względu na mój sentyment do tych skromnych kwiatów - kocham ich zapach, kojarzą mi się z dzieciństwem :)

 Skład:
Aqua , Butyrospermum Parkii , Theobroma Cacao Seed Butter , Glycerin , Isododecane , Neopentyl Glycol Diheptanoate , Glyceryl Stearate , Cetearyl Alcohol , PEG-100 Stearate , Cera Alba , Dimethicone, Glycine Soja Oil , Orbignya Oleifera Seed Oil , Parfum , Bertholletia Excelsa Seed Oil , Prunus Amygdalus Dulcis Oil , Phenoxyethanol , Dipentaerythrityl Hexahydroxystearate/Hexastearate/Hexarosinate , Xanthan Gum , Phenethyl Alcohol , Caprylyl Glycol , Propylene Glycol, Hexyl Cinnamal , Linalool , Limonene , Benzyl Alcohol , Disodium EDTA , Tocopherol , Citronellol , Sodium Hydroxide , Alpha-Isomethyl Ionone , Lathyrus Odoratus Seed Extract , Amyl Cinnamal , Citric Acid , Amylcinnamyl Alcohol , Cinnamal , Cinnamyl Alcohol , Citral , Geraniol. [+/- CI 14700 (Colour), CI 15985 (Colour)]. 




Szczegóły techniczne:
- zapach - to na pewno coś, co najbardziej wyróżnia masła TBS - ich słynne zapachy. Wiele osób narzeka, że zapachy są sztuczne, że są zbyt intensywne itp...Trudno się nie zgodzić, zapachy są bardzo intensywne i utrzymują się dość długo, a więc trzeba wybierać masło naprawdę ostrożnie - jeśli kupimy zapach, który po 2 dniach będzie przyprawiał nas o mdłości, to nie damy rady masła zużyć. Z tego powodu nigdy nie sięgnęłabym po niektóre z owocowych maseł TBS, np truskawkę czy jagody...Pachną tak sztucznie, że nie wytrzymałabym z nimi zbyt długo ;) W przypadku kompozycji kwiatowych, przyprawowych czy np. orientalnych jestem bardziej tolerancyjna - jeśli zapach jest ładny, to jego "sztuczność" nie przeszkadza mi aż tak bardzo.
Jak jest w przypadku Sweet Pea? Zapach naprawdę przypomina kwitnący groszek, jest przyjemny, kwiatowy, lekko słodki. Oczywiście nie da się nie zauważyć nutki sztuczności, ale jeśli zapach nam się podoba, to nie stanowi to ogromnego problemu. Utrzymuje się na skórze dość długo, ale nie przesadzałabym mówiąc, że aż do następnego dnia. 

- konsystencja - Jak widać, mamy podział na część lżejszą, przeznaczoną do skóry normalnej i bardziej treściwą, przeznaczoną do skóry suchej. Obie partie masła mają podobne działanie, choć oczywiście tą lżejszą łatwiej rozsmarować, jest bardziej kremowa, bardziej jak krem do ciała, ale nie jest tak rzadka jak balsamy czy mleczka. Część do skóry suchej jest typowo masłowa, zbita, gęsta. Pod wpływem ciepła jakby "roztapia się" i nie ma problemu z rozsmarowaniem.

- wchłanianie - Masełko wchłania się zaskakująco dobrze. Bardziej zbita część pozostawia jakby lekki film (silikon?) na skórze, ale nie jest to nic nieprzyjemnego. Nie lepimy się, nie mamy wrażenia, że skóra dusi się pod tą warstwą i tak naprawdę niemal od razu można się ubrać bez obaw, że pobrudzimy ubranie. Jest to nawet przyjemne, ma się wrażenie, że skóra jest na dłużej nawilżona, odżywiona.W przypadku lżejszej części nie zauważyłam pozostawiania filmu. 

- nawilżenie - Tutaj powiedziałabym, że jest w porządku, ale bez zachwytów. Obie części nawilżają w podobnym stopniu, jedyną różnicą jest właśnie lekki film ochronny, który pozostawia część do skóry suchej. Skóra jest miękka, miła w dotyku,natomiast nie jestem przekonana, czy widzę jakieś długotrwałe nawilżenie. Po kolejnym prysznicu skóra znowu potrzebuje nawilżenia. 



Moja opinia

Masełko używa się bardzo przyjemnie, ładnie pachnie (nawet ta odrobina sztuczności nie przeszkadza), wygląda naprawdę uroczo (bladoróżowy kolor), do tego ma naprawdę miłą konsystencję. Po użyciu mam wrażenie, że skóra jest lepiej nawilżona niż po zwykłym balsamie,lekko natłuszczona, ale nie ma wad obecnych w przypadku wielu maseł - nie lepię się, nie muszę długo czekać na wchłonięcie się produktu, już po chwili mogę się ubrać. 

Bardzo podoba mi się również pomysł z podziałem na dwie części - lżejszy krem stosuję na partie, które nie wymagają mocnego nawilżenia a na bardziej treściwe produkty reagują czasem wysypem (szczególnie dekolt, brzuch, uda), natomiast suche partie (łydki, ramiona, łokcie) bardzo polubiły zbite, treściwe masełko z części do skóry suchej i delikatny film, które pozostawia. Wbrew pozorom obie partie zużywają się w moim przypadku równomiernie. 

Nie pojawił się żaden wysyp, a w przypadku maseł i treściwych balsamów często mi się to zdarza.

Wydajność jest przyzwoita - stosuję kilka razy w tygodniu już od ponad miesiąca, została mi mniej więcej połowa.

Powiedziałabym jednak, że produkt ten może nie sprostać oczekiwaniom osób, które szukają długotrwałego nawilżenia. W tym wypadku skóra po aplikacji jest miękka i nawilżona, ale po kolejnym prysznicu znowu domaga się jakiegoś nawilżacza. 
Uważam, że jest to masło świetne dla osób o skórze normalnej, ewentualnie lekko suchej zimą, a nie dla tych, którzy zmagają się z bardzo przesuszoną skórą. 

Do tego w przypadku tych, którym szybko nudzi się zapach, może stać się po pewnym czasie męczące - aby tego uniknąć, stosuję to masło na zmianę z neutralnie pachnącym balsamem (obecnie Fenjal). 

Czy wrócę do niego? Na pewno nie kupię tego samego zapachu. Być może sięgnę kiedyś jeszcze po masło TBS, ale wybiorę raczej jedno z ich serii SPA, np Polynesia Monoi albo z serii Aromatherapy, np Divine Calm. Niestety one prawie nigdy nie są na promocji :(
Wolę masła o unikatowym zapachu, np kompozycje orientalne czy ziołowe, które nie udają owoców, ponieważ takie udawanie owocowych zapachów w kosmetykach najczęściej nie wychodzi...Za ciężkimi zapachami typu wanilia czy shea też nie przepadam...




13 komentarzy :

  1. Miałam to masło duo całkiem niezłe byłam zadowolona z niego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Musi pachnieć niesamowicie :)
    zapraszam do mnie na konkurs:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kirei, bardzo Ci dziękuję za odpowiedź na moje pytanie odnośnie żelu Lirene :)

    Co do masła TBS- jeszcze nie stosowałam takiego podwójnego, ale moim zdaniem to ciekawe rozwiązanie.

    OdpowiedzUsuń
  4. duo nie miałam- tylko te klasyczne wersje maseł :) o ile mango polubiłam, o tyle żurawiny już nie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię masełka TBS, ale faktycznie ze względu na zapachy wolę te kwiatowe ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kolej na mnie, muszę w takowe zainwestować w najbliższej przyszłości. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam masła do ciała :) Też zawsze wybieram te o unikatowym zapachu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja uzylam ichnich masel juz naprawde duzo ale moim naj naj naj jest z czerwonego grejfruta:) jest poprostu boski:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam takie pachnące mazidełka.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam jeszcze tego masełka. Wygląda ciekawie.
    Pozdrawiam MAYA:***

    OdpowiedzUsuń
  11. Zostałaś nominowana do The Versatile Blogger Award na moim blogu i zapraszam do zabawy :) :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Z chęcią wypróbowałabym cokolwiek z The Body Shop, ale w mojej okolicy jakoś tych sklepów jeszcze nie ma, a przez kupno przez internet kosmetyków raczej nie wchodzi u mnie w rachubę.

    OdpowiedzUsuń