niedziela, 8 września 2013

nowości - Yankee Candle i inne pachnidła

Jeśli chodzi o kosmetyczny ban, to dzielnie się trzymam, nie kupuję prawie nic - wyjątek zrobiłam dla kilku rzeczy, które się skończyły (żel pod prysznic i antyperspirant), za to pozwoliłam sobie na trochę więcej wosków :) Związane jest to z przeprowadzką do nowego miasta, gdzie niestety nie będę już miała stacjonarnego sklepu YC. A więc postanowiłam zrobić sobie mały zapas ;)

Poprzedni haul YC był tutaj: KLIK

A oto co dołączyło do mojej kolekcji od tamtej pory:





A Child's Wish - zaintrygował mnie swoim kwiatowo-trawiastym zapachem z nutką tajemniczości, przypominającym lato z dzieciństwa - chodzą słuchy, że zapach jest bardzo słabo wyczuwalny w trakcie palenia, no ale zobaczymy :)



Loves Me, Loves Me Not

Jeden z moich ulubieńców, pachnie jak polne kwiaty, trawa, słoneczny dzień. Muszę mieć choć jeden w zapasie :)

Vanilla Cupcake - długo się wzbraniałam, bo nie przepadam za mocno waniliowymi zapachami. Jako jedna z nut zapachowych - ok, ale nie w nadmiarze...Naczytałam się jednak, że jest bardzo podobny do mojego ukochanego Red Velvet, więc postanowiłam dać mu szansę. 



Salted Caramel - jesienna nowość. Też się wzbraniałam, bałam się, że będzie mdły...Ale przy kolejnym wąchaniu uznałam, że ten słodko-gorzki zapach bardzo kojarzy mi się z aromatem unoszącym się w kawiarni, czyli czymś, co bardzo lubię...Trzeba spróbować :)



Home Sweet Home, czyli zapas kolejnego z ulubieńców. Zapach wyjętej z piekarnika szarlotki, herbaty, domowego ciepła...Nie może go zabraknąć jesienią i zimą :)



Blissful Autumn, czyli zapach wyjątkowo tajemniczy, jako że w sklepach pojawia się i znika, i choć nie jest wycofywany, to przeważnie go nie ma ;) Tym razem był, więc wzięłam i jak zacznie się jesień (póki co u nas dalej upały...) to na pewno sprawdzę go w akcji.

Soft Blanket - bardzo lubię ten zapach, jest taki przyjemny i kojący. Dawno u mnie nie gościł, więc postanowiłam zaopatrzyć się w dwa.



Sandalwood Vanilla - zapach wycofywany, wiec czemu by nie kupić jeszcze jednego do kolekcji - ot, tak bez powodu ;)

Sugared Apple - jeden z dwóch najbardziej udanych zapachów z zeszłorocznej zimowej kolekcji (zaraz po Winter Wonderland, którego ciężko już niestety znaleźć). Teraz leży sobie w szufladzie i czeka na zimę :)

A teraz kilka pachnideł innych marek, mam je po raz pierwszy, postanowiłam dać im szansę i spróbować, jak wypadają w porównaniu z YC.


Bridgewater Candle Company

Woski przypominają te z YC, są tylko nieco wyższe. Świece natomiast wyglądają nieco inaczej, ogólnie ich produkty kojarzą mi się z czymś bardzo staroświeckim i klimatycznym, czymś, co można by znaleźć w zakurzonej szafie na strychu babci...Taki jest też zapach Solitude, przypomina zapach unoszący się w starodawnym domu, takim pełnym drewnianych, nieco zakurzonych mebli, suszonych kwiatów...Zaintrygował mnie na tyle, że postanowiłam spróbować. Dam znać, jak się spisze :)



Kringle Candle

To marka stworzona, zdaje się, przez syna założyciela Yankee Candle. Mają woski, świece i tealighty, z tym, że woski mają w różnych rozmiarach. Postanowiłam spróbować z tego względu, że mają zapachy, których Yankee często nam żałuje, np. te jedzeniowe, świąteczne, dyniowo-jesienne itp...Tego typu zapachy YC często nie trafiają do Europy, a Kringle - i owszem. Dobrze będzie się przekonać, jak jest z ich jakością :)
Wybrałam dwa zapachy - Fresh Lilac i Pancake Breakfast


A co ciekawegoWy ostatnio paliłyście/topiłyście w swoich kominkach? Co polecacie? I czy słyszałyście może o Bridgewater albo Kringle? :)

14 komentarzy :

  1. U mnie standardowo Kitchen Spice. Już od dłuższego czasu jestem wierna tylko jemu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Winter Wonderland i żałuję, że nie kupiłam sobie największej świecy na promocji... czuję, że skuszę się na nią po barbarzyńskiej cenie, jaką sobie za nią życzą :( zapach jest obłędny!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja żałuję, że wcześniej nie sprawdzałam na bieżąco, co ma być wycofane...Kupiłabym sobie kilka wosków na zapas. Ale może jeszcze upoluję online....

      Usuń
  3. Czuje te zapachy tych woskow są boskie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Staram się udawać, że nie widzę Kringle. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. A Child's Wish nie jest słabo wyczuwalny :) Bardzo go lubię, jest na mojej top liście zapachów Yankee Candle :)

    OdpowiedzUsuń
  6. babeczkę bym chciała powąchać:]

    OdpowiedzUsuń
  7. A moim zdaniem jest odwrotnie - Fluffy Towels jest ostrzejszy od Clean Cotton, szybciej męczy. Dla mnie Clean Cotton to kwintesencja delikatnej świeżości i relaksu, spróbuj koniecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy jeszcze nie paliłam wosków ;) Ale kiedyś musi być ten pierwszy raz.

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam woski YC! U mnie dziś recenzja całej jesiennej kolekcji, uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Z YC lubię TYLKO podgrzewacze, woski nie bardzo do mnie trafiają aczkolwiek w nich dużo lepiej działają olejki w sensie, że woda bardzo szybko wyparuje i trzeba pilnować z dolewaniem. I to jest jedyny powód dla którego sięgam po wosk z YC :)

    Jestem przywiązana do olejków z Avicenny, które w moim odczuciu są jednymi z lepszych na polskim rynku. U siebie jak na razie nie szukałam olejków.

    OdpowiedzUsuń
  11. Yankee to chyba moja ulubiona firma. Topię woski od ponad roku i wciąż mnie zaskakują. Ostatnio chwilowo przerzuciłam się na Busy Bee - niektóre zapachy są naprawdę świetne (jeśli lubisz jedzeniowe i słodkie jak ja, to polecam Watę cukrową). Zazdroszczę tych wszystkich amerykańskich zapachów jakie tu widzę, aż chciałoby się ich powąchać i wrzucić do kominka. Dzięki Twoim recenzjom wiem, że jeśli kiedykolwiek zobaczę Winter Wonderland, to powinnam go kupić. Po czytaniu tego wszystkiego na jego temat jestem tak nakręcona, że z miłą chęcią go przetestuję jak go gdzieś znajdę. :)

    OdpowiedzUsuń