środa, 18 czerwca 2014

dla zapachowców - nowe recenzje zapachów Yankee Candle

Mam dla Was nową porcję recenzji wosków Yankee Candle :) Będzie sporo zapachów unikatowych, jeśli jesteście ciekawe, to zapraszam :)
Miałam małą przerwę w topieniu wosków, ze względu na wyjazd a potem upały, które skutecznie zniechęcają do świec i wosków...Chociaż znalazłam też kilka idealnie pasujących na taka porę zapachów :)


Meadow Showers

Dużo sobie po tym zapachu obiecywałam, kupiłam nawet dwa woski w ciemno. Wnioskując z opisu, nazwy i etykiety, powinien to być idealny zapach dla mnie - świeży, trawiasty, ogrodowy, z nutką deszczu.
Niestety, trochę się zawiodłam - zapach ma w sobie coś intensywnego i sztucznego, choć jest bardzo świeży, to ma w sobie coś z zapachu środków czystości. Gdzieś tam przebija zapach trawy i nutki wodne, ale całość zdominowana jest przez agresywną i wszystko psującą woń płynu do mycia podłóg ;) Ne jest to zapach bardzo nieprzyjemny czy nie do zniesienia, ale moim zdaniem pasuje raczej tylko do łazienki czy korytarza. 


Green Grass

W tym wypadku oczekiwania miałam podobne, ale na szczęście się nie zawiodłam :)
Po rozpaleniu czujemy rześki, intensywny zapach świeżo skoszonej trawy, zmieszany z subtelną wonią kwiatów wyczuwalnych gdzieś w tle co sprawia, że całość jest świeża, ale i delikatna. Idealny zapach na letni dzień. Czy też uwielbiacie zapach świeżo skoszonej trawy? :)


Sunflower

Ten wosk wygląda i pachnie niesamowicie pozytywnie :) To chyba jedyny wosk o tak słonecznym, żółtym kolorze w ofercie Yankee.
Miałam pewne wątpliwości, jak może pachnieć - nie przypominam sobie, żeby słonecznik pachniał wyjątkowo intensywnie. Po rozpaleniu jednak przypomniałam sobie tą charakterystyczną nutkę listków, łodyżek i świeżo ściętych kwiatów słonecznika - nie są to szczególnie mocno pachnące rośliny, ale mimo wszystko, dość charakterystyczne. Woń słoneczników zmieszana jest tu z innymi nutami zapachowymi, całość jest taka kwiatowo-roślinna, raczej delikatna. Pachnie latem i słońcem :)


Pink Hibiscus

Jedna z wiosennych nowości na tek rok. Ten zapach początkowo jakoś wybitnie mnie nie zainteresował, ale doczekał się palenia i...zaskoczył mnie bardzo pozytywnie.
Czuję nutkę hibiskusa - dokładnie tak pachną herbaty owocowe, których głównym składnikiem, nadającym kolor i smak jest zazwyczaj właśnie hibiskus. Całość jest kwiatowo-owocowa, wyróżnia się spośród innych wosków Yankee z tych kategorii. Bardzo aromatyczny, ale jednocześnie świeży zapach, nadaje się moim zdaniem na każdą porę roku.


Treehouse Memories

Zakochałam się w tym zapachu! Czuję tu drewno, takie świeżo pocięte i leżące w trawie, gotowe do rozpoczęcia budowy domku na drzewie ;) Poza tym całość bardzo przypomina zapachy, które można wyczuć w parku czy sadzie, kojarzy się z ulubionym miejscem zabaw z dzieciństwa :) Jest w nim też coś męskiego, ale nie woda kolońska w stylu np. November Rain, tylko raczej zapach z dzieciństwa, kogoś z rodziny, bezpieczeństwa.
Bardzo domowy, kojący zapach przywołujący miłe wspomnienia. Moim zdaniem idealny na letni lub jesienny wieczór. 


Vanilla Satin

Rzadko podobają mi się typowo waniliowe zapachy, są zbyt słodkie, infantylne, często bardzo sztuczne. To chyba pierwszy tego typu zapach, który naprawdę mi się spodobał.
Mamy tu głównie wanilię, ale taką czystą, pudrową wanilię, nie żadne ciasteczka, babeczki czy inne lody. Do tego w tle przewija się coś jeszcze, może jakieś kadzidlane nutki? Całość nie jest przesłodzona i ciężka, raczej elegancka, może nawet trochę sexy. Zapach jest bardzo intensywny, nadaje się do dużych pomieszczeń, w mniejszych po 15 minutach należy zgasić tealighta...Zapach utrzymuje się długo w pomieszczeniu, do tego ten sam kawałek wosku można palić wiele razy.


Black Plum Blossom

Jeden z najpiękniejszych zapachów YC, jakie miałam okazję wypróbować! I najbardziej udana nowość ostatnich kilku sezonów.
Jest to zapach trudny do opisania, czuję tu świeże, soczyste śliwki, ale jest też kwiatowo, w tle odrobina wanilli i chyba piżma...Całość jest owocowo-kwiatowa, ale też kobieca, elegancka...Zapach jest bardzo intensywny, wypełnia całe mieszkanie, ale nie jest duszący, nie męczy. Trudny do określenia, polecam spróbowanie na własnym nosie :) 
Piękny, na pewno jeszcze do niego wrócę.


Bahama Breeze

Ten wosk paliłam w trakcie tego najbardziej upalnego tygodnia. Może wydawać się, że w 30-stopniowych upałach nie pasuje żaden wosk, ten jednak jest tak przyjemnie owocowy i świeży, przy tym nie duszący, że sprawdził się idealnie.
Czuję tam mango, chyba ananasa...Ogólnie jest soczyście i owocowo, ani nie za słodko, ani zbyt kwaśno :)
Fankom BB polecam zrobienie zapasu, bo zapach ten ma zniknąć z oferty Yankee.

9 komentarzy :

  1. ja sie skupilam na olejkach:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja zamówiłam wszystkie dostępne u mnie zapachy z nowości letnich na ten sezon i jestem strasznie rozczarowana. Jedyny pozytyw, to zapach, który i Ciebie zaskoczył, czyli Pink Hibiscus.Genialny! Za to śliwka, o której pisano peany i widzę, że i Tobie się spodobała, mi niestety nie przypadła do gustu. Co do reszty zapachów mam różne zarzuty - sztuczne kompozycje i przede wszystkim słaba intensywność. Mam zdecydowanie kilka bardziej udanych wosków, z poprzednich sezonów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet nie kupiłam wszystkich nowości jabłko, pomarańcza i cytrusy w ogóle mnie nie zaciekawiły, nie lubię takich "prostych"" zapachów pachnących konkretnym owocem. Zazwyczaj są albo sztuczne, albo strasznie "kwaśne", albo niewyraźne...Mam jeszcze Margarita Time, której jeszcze nie paliłam. A Black Plum Blossom bardzo mi się spodobał, ma w sobie coś wyjątkowego, ale wiadomo, zapachy to sprawa bardzo indywidualna :)

      Usuń
  3. To narobiłaś mi apetytu na nowe woski :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ogólnie wszystkie znam jeśli chodzi o zapachy, niektóre mam w posiadaniu, a Bahama zrobiłam zapas już jakiś czas temu :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Tyle pięknych zapachów, a ja nie mam po drodze do ich sklepu;(

    OdpowiedzUsuń