czwartek, 23 lutego 2017

zakupy XXL z kilku miesięcy

Od bardzo, bardzo dawna nie pokazywałam u siebie zakupów...I to wcale nie dlatego, że ich nie robiłam. Wręcz przeciwnie! W ciągu ostatnich miesięcy zakupów było całkiem sporo, choć trzeba przyznać, że mniej było składania ogromnych zamówień i że kupowałam w sposób dużo bardziej przemyślany. Mniej również kupowałam rzeczy, których miałam nadmiar w zapasach (czytaj: żele pod prysznic, szampony i maski ;)). Ale zobaczcie same:


 Zamówienie z lookfantastic.de:



Skorzystałam z bardzo korzystnych promocji i kodu rabatowego i zamówiłam dwie butelki wody winogronowej Caudalie, której zamierzam używać zamiast zwykłej wody termalnej. Zobaczymy, na czym polega różnica :)
Poza tym uzupełniłam zapas Alpha-H Liquid Gold - odstawiłam ten specyfik na parę miesięcy i po pewnym czasie zauważyłam pogorszenie stanu skóry. Liquid Gold jednak jest niezastąpiony :)
Za 60 Euro zdobyłam 3 butelki o standardowej pojemności 100 ml.
RECENZJA


Zakupy lotniskowe:


4 godziny czekania na przesiadkę na lotnisku we Frankfurcie zrobiły swoje ;) Kosmetyki wysokopółkowe są w Niemczech zawsze trochę tańsze, choćby ze względu na niższe podatki a lotniskowe ceny potrafią być dodatkowo jeszcze niższe :)

Zdobyłam:

Estee Lauder - Advanced Night Repair 50 ml RECENZJA
Moje ulubione serum :)

Chanel - Le Solution 10 de Chanel
Nie do końca ufam wysokopółkowym kremom do twarzy, często zauważam w nich przerost formy nad treścią, szczególnie, jeśli spojrzę na skład...W tym wypadku Chanel wypuściło coś, co bardzo mnie zaciekawiło - jest i forma (uwielbiam opakowania kosmetyków Chanel!) ale zadbano i o treść, ponieważ mamy tu tylko 10 składników, nie ma niczego podejrzanego, nie ma zapachu, barwników, niczego potencjalnie szkodliwego, otrzymujemy więc pięknie podany i bezpieczny krem nawilżający do cery wrażliwej :)

Clinique - Take The Day Off
Najlepszy na świecie tłuścioch do demakijażu twarzy, pozostanę mu wierna :)
RECENZJA


Zakupy z Pragi:



To zakupy pochodzące jeszcze z czasu wyjazdu do Pragi, zakupione w sklepie firmowym czeskiej marki Manufaktura - bardzo przyjemny sklep, taki trochę czeski The Body Shop. Mają w ofercie sporo różnych linii, każda oparta na innej roślince, tutaj mamy akurat serię melisową :)
Przygarnęłam krem do rąk, żel pod prysznic, balsam do ciała i mydło. Ta seria pachnie bardzo świeżo, tak cytrusowo-roślinnie, zachowuję ją sobie na lato :)


Zamówienie z Organique:



Niedawno ze względu na nową odsłonę sklepu internetowego Organique były u nich spore promocje.
Skusiłam się na maskę do włosów Energizing Hair Mask oraz odżywkę keratynową Bloom Essence. Ta druga pachnie przecudownie, jest już w użyciu :) Gratisowo dostałam mydełko Guarana.


Kilka nowości włosowych:


Biovax Pearl - szampon  i maseczka do włosów Kolagen & Perły
Kocham zapachy kosmetyków z tych nowych serii Biovax, seria z perłą przypomina mi jakieś znane mi perfumy, choć nie jestem w stanie określić, które konkretnie. Postanowiłam wypróbować po dobrych doświadczeniach z serią Orchidea :)

Batiste - suche szampony Eden oraz Sweetie
Jak dotąd wypróbowałam wersję Fresh i byłam zadowolona - pomagał w sytuacjach kryzysowych ;)


Pielęgnacja twarzy:



Origins - Clear Improvement - maska oczyszczająca z aktywnym węglem
Bardzo lubię tę maseczkę, to już moje drugie opakowanie. Świetnie oczyszcza i przy tym sprawdza się lepiej, niż większość "zastygających" maseczek, głównie dzięki temu, że mniej wysusza, lepiej się zmywa i pozostawia cerę widocznie rozjaśnioną, pory stają się mniej widoczne a wszystkie zmiany zagojone w zarodku :)

Phenome - Rejuvenating Line Minimizer
Zakupiłam ten krem z myślą o stosowaniu go na noc. Mam bardzo dobre doświadczenia ze stosowania maseczki z tej serii (Wrinke Resist), więc chętnie wypróbuję ten krem. Czeka na swoją kolej.

LIQ CC Serum Light 
To serum z witaminą C zbiera same pozytywne opinie. Od kilku dni stosuję je w charakterze serum na dzień i sprawdza się dobrze...Lubię zrobić sobie taką kurację witaminą C raz w roku, trzeba przygotować cerę na wiosnę :)





Avebio - hydrolat z czystka
Ten hydrolat wpadł mi w oko podczas wizyty w sklepie z naturalnymi kosmetykami Bioorganika. Zamierzam stosować zamiast toniku, zobaczymy, jak się sprawdzi :)

La Roche Posay - Redermic C Eyes
Krem pod oczy z witaminą C. Szukałam czegoś nowego po tym, jak wykończyłam kolejne opakowanie mojego ulubieńca Ren Keep Young and Beautiful (RECENZJA) i skusiłam się na ten kosmetyk. Używam go mniej więcej od miesiąca i jestem zadowolona - dobrze nawilża, ale przy tym dobrze się wchłania i utrzymuje skórę w okolicy oczu w dobrym stanie. Zapobiega problemowi ciemnych cieni pod oczami, co dla mnie jest bardzo istotne.




Dr Irena Eris - Body Art - Velvet Harmony Cream
Krem zakupiony z myślą o stosowaniu po treningach - ma działać ujędrniająco i antycellulitowo. Ma bardzo przyjemną, aksamitną konsystencję, pięknie pachnie i skład jest również niezły.

Nacomi - Mus do ciała - Ciasteczko
Przepięknie pachnie ciasteczkami, aż chce się go zjeść :) Jest dość treściwy, więc raczej dla suchej skóry lub do stosowania zimą.

YOPE - Mineralne mydło kuchenne
Od jakiegoś czasu staram się wybierać delikatniejsze specyfiki do mycia rąk. To trafi do kuchni, gdy przyjdzie jego kolej ;)


Zakupy w The Body Shop:



W listopadzie i grudniu w The Body Shop było sporo ciekawych promocji, m.in. kup 2 i weź 2 gratis itp. Na zdjęciach nie ma wszystkich nabytków, ponieważ część z nich została rozdania w charakterze prezentów świątecznych :)

Masła do ciała -
Fuji Green Tea - Od dawna miałam ochotę na coś z tej serii. Zapach bardzo mi odpowiada, jest świeży, zielony, rzeczywiście przypomina herbatę.

Polynesian Island Tiare - tutaj mamy do czynienia z delikatnym, świeżym, kwiatowym aromatem. Będzie idealne na wiosnę :)


A tutaj peelingi:



Fuji Green Tea - peeling w formie żelowej o zapachu zielonej herbaty

Shea - ten peeling ma być dość intensywny, lubię takie :)




Coconut - Na ogół nie przepadam za kokosowo pachnącymi kosmetykami, ale te w wydaniu The Body Shop nie pachną zbyt mdło czy sztucznie, przypominają raczej wiórki kokosowe :)

Mango - soczysty zapach mango, w tym wypadku mamy do czynienia z peelingiem cukrowym.



To już wszystko z kategorii pielęgnacja. W kolejnym poście pokażę Wam nowości makijażowe i zapachowe, jest ich zdecydowanie mniej, ale też zasługują na prezentację :)


5 komentarzy :

  1. Batiste nie lubię ;) same cudowności ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dostałam oczopląsu, tyle wspaniałych kosmetyków nabyłaś.

    OdpowiedzUsuń
  3. Też bardzo lubię serum ANR z Estee Lauder:).
    Poza działaniem, doceniam też jego zapach:).

    OdpowiedzUsuń