sobota, 3 listopada 2018

Ulubieńcy - pielęgnacja twarzy

Wracając po tak długiej przerwie uznałam, że więcej sensu będzie miało przedstawienie Wam tego, co obecnie lubię i polecam w takim poście zbiorowym, niż dodawanie recenzji poszczególnych produktów - choć i takie będą się oczywiście pojawiać.

Zapraszam na ulubieńców twarzowych!




 Od lewej:

Clinique - Take the day off cleansing balm

Balsam do demakijażu, do którego często wracam. Jest to moje trzecie lub czwarte opakowanie, zdradzałam go z olejkami do demakijażu, które też lubię, ale jednak ten prosty, bezzapachowy balsam, który po prostu rozpuszcza makijaż bez powodowania podrażnień czy zostawiania uczucia tłustości jednak wygrywa.
RECENZJA

Natural Secrets - Tonik wzmacniający - Bławatek i gorzka pomarańcza

Jedna ze zdobyczy z kwietniowych EkoCudów (kolejne już 17-g listopada!). Miewałam dłuższe okresy, gdy toników nie stosowałam w ogóle, ale odkąd wybrałam się na EkoCuda i wypróbowałam parę naturalnych toników (co ważne - są bez gliceryny, więc nic nas nie zalepia) uznałam, że stosowanie toników ma sens. Bardzo polubiłam uczucie ukojenia i delikatnego nawilżenia, które daje ten produkt, bez żadnych efektów ubocznych (lepkość, szczypanie, itp.). To krok, który przywraca równowagę skórze po myciu czy zmyciu maseczki.

Clinique - Moisture Surge - 72 Hour Auto-Replenishing Hydrator
Opis niżej

Filorga - Time-Filler - Absolute Wrinkle Correction Cream
Opis niżej

Alpha-H - Liquid Gold
Mój kosmetyk wszech czasów, coś, co raczej nieprędko zniknie z mojej pielęgnacji. Zapewnia gładką, świetlistą cerę, minimalizuje problem zaskórników, zapobiega wszelkim problemom związanym z mieszaną, zanieczyszczoną cerą. Chroni mnie przed hormonalnymi niespodziankami, które po prostu się nie pojawiają, gdy stosuję ten produkt.
Ze względu na dość wysoką (5%) zawartość kwasu glikolowego, odstawiam go jedynie latem, gdy spędzam więcej czasu na słońcu.

Yonelle - Nanodisc Mask Amazing Smooth No 2
Opis niżej




Clinique - Moisture Surge - 72 Hour Auto-Replenishing Hydrator

Nie wiem, czy mogę potwierdzić obietnicę 72-godzinnego nawilżenia, ponieważ twarz myję i nawilżam nieco częściej, mogę jednak stwierdzić, że to świetny krem na dzień dla cery mieszanej, ze skłonnością do świecenia się, ale jednocześnie wrażliwej i z przesuszonymi miejscami. Taką cerę ciężko zadowolić, ale ten produkt podołał.
Wybrałam wersję do każdego typu cery. Początkowo obawiałam się trochę tej żelowej konsystencji (żelowa konsystencja = słabe nawilżenie, uczucie lepkości, czasem wręcz przesuszenie), ale moje obawy były bezpodstawne. To nie typowy żel, raczej aksamitny żel-krem, który świetnie nawilża. Jest na tyle lekki, że mogę stosować go na dzień pod makijaż bez obawy, że za chwilę zacznę się świecić, ale jednocześnie na tyle odżywczy, że moja skóra czuje się komfortowo pod makijażem, nie pojawiają się suche skórki i do tego bardzo przyjemnie się go aplikuje - to uczucie, że aplikuję coś lekkiego i świeżego, ale jednocześnie świetnie rozprowadzającego się na skórze i pozostawiającego skórę mięciutką i aksamitną, bez uczucia lepkości. Cudo :)




Filorga - Time-Filler - Absolute Wrinkle Correction Cream

Długo przymierzałam się do zakupu nowego kremu na noc, w końcu padło na Filorgę, o której słyszałam dużo dobrego. Dla mojej mieszanej cery zdecydowanie nie jest to krem do stosowania na dzień, choć dla cer suchych mógłby się również wtedy sprawdzić. Mi zapewnia uczucie dobrego nawilżenia i takiego "otulenia" skóry, tzn. czuję, że coś na skórę nałożyłam i choć nie jest to uczucie tłustości czy lepkości, to jednak nie jest to krem na tyle lekki, by stosować go pod makijaż przy cerze mieszanej.
Na noc sprawdza się idealnie - nawilża, otula, koi, przy tym daje uczucie większej sprężystości skóry. Świetnie współgra z nakładanym pod nim serum, nie roluje się.
Ma przyjemny, delikatny zapach, jest łagodny dla cery wrażliwej, nie potęguje zaczerwienienia, nie mam też uczucia lepkości, ściągnięcia i swędzenia, które czasem pojawia się po nałożeniu typowo anti-aging, ujędrniających kremów.
Jest to krem o ciekawym składzie, więcej w osobnej recenzji, tutaj dodam tylko, że zawiera peptydy.
Po raz pierwszy od dawna rozważam ponowny zakup tego samego kremu na noc.



Yonelle - Nanodisc Mask Amazing Smooth No 2

Do marki Yonelle podchodziłam dość sceptycznie, zastanawiałam się, czy te wysokie ceny i kreowanie marki na ekskluzywną to nie tylko marketing...W końcu jednak dzięki koleżance miałam okazję poużywania kilku próbek i miniaturek i choć nie wszystkim jestem zachwycona, to moja ogólna opinia jest pozytywna i znalazłam nawet kilka perełek.
Maseczka nanodyskowa numer 2 jest jedną z nich. Jest to maska w stylu azjatyckim, czyli taka, którą nakładamy na całą noc trochę tak, jak krem na noc. Zadaniem maski jest nawilżanie oraz wygładzanie cery (zawiera m.in. nanodyski kwasu hialuronowego oraz papainę - enzym, który działa delikatnie złuszczająco). Stosuję ją mniej więcej raz w tygodniu, rano cera jest gładka, delikatna, jędrna. Świetna opcja na wyjazdy, gdy nie chcemy zabierać całej pielęgnacji typu serum + krem, a chcemy wyglądać dobrze, albo po prostu na wieczory, gdy nie ma się już czasu ani siły na skomplikowane rytuały (choć pielęgnacja to akurat coś, na co zawsze staram się znaleźć czas ;)).

Jeśli znacie te kosmetyki - jestem bardzo ciekawa Waszej opinii!

5 komentarzy :

  1. Pamiętam jak zachwalone te maski z Yonelle kilka miesięcy temu, nawet zapomniałam o nich ;D a Ty mi przypomniałaś, że jakąś chciałam kupić ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. To moje pierwsze doświadczenie z tą marką, ale zawsze miałam ją gdzieś w planach, słyszałam same dobre opinie.

      Usuń
  3. Nigdy wcześniej nie miałam styczności z produktami tych marek,ale może kiedyś,to się zmieni.

    OdpowiedzUsuń
  4. Alpha-H - Liquid Gold ciagle mam w planach nabyc

    OdpowiedzUsuń