wtorek, 16 października 2012

TAG: Kakao prosto z Korei, czyli miesiąc maseczek :)

I ja przyłączyłam się do akcji "Październik miesiącem maseczek", dzięki temu, że zostałam otagowana przez Sonję. Bardzo mi miło, szczególnie, że to mój pierwszy, a więc historyczny tag :)




Maseczki stosuję regularnie, mniej więc 2 razy w tygodniu. Jest to miły relaks, taka chwila dla siebie, gdy czuję, że aktywnie dbam o swoją cerę. Regularnie stosuję maseczki oczyszczające i dodatkowo od czasu do czasu sięgam po maseczki kojąco-nawilżające, w okresach, gdy moja skóra bardziej się przesusza, lub gdy czuję, że jest podrażniona. 

Na początek chciałabym przedstawić moją ulubioną maseczkę, którą stosuję 1-2 razy w tygodniu już od sierpnia. Jest to:


Zamian Gold Cacao Pack


Od dawna ciekawiły mnie azjatyckie kosmetyki, kremy BB jakoś do mnie nie przemawiają (chociaż pewnie i na nie przyjdzie czas, ja po prostu jestem oporna ;)), ale zainteresowały mnie kosmetyki z ciekawymi składnikami, do wyboru mamy odchody słowika, śluz ślimaka i inne atrakcje...Ja zdecydowałam się jednak na coś "bezpieczniejszego" na początek, czyli maskę zawierającą prawdziwe kakao. Usłyszałam o niej na kilku blogach i opinie były w większości bardzo pozytywne, lubię również zapach czekolady, a więc pomyślałam - czemu nie?
Maseczkę koreańskiej firmy zamówiłam na niemieckim Amazon i trochę za nią przepłaciłam - na polskim Allegro czy na eBayu była znacznie tańsza (normalnie cena nie przekracza 30-40zł).

Dostałam ją w takim oto eleganckim pudełku, kolorystyka i kształt tubki również kojarzą się z czymś eleganckim, ekskluzywnym

zdjęcie: http://lucybeautyshop.wordpress.com


Pojemność
150g

Obietnice producenta
Maska ma za zadanie oczyszczać naszą cerę i pomagać w walce z niedoskonałościami, zwężać pory, rozjaśniać przebarwienia i poprawiać koloryt cery a także regenerować i nawilżać. Lista zadań jest całkiem długa, mnie najbardziej zaciekawiło właśnie to, że nie jest to maska nastawiona typowo na oczyszczanie i walkę z trądzikiem (takie maski są często agresywne, wysuszają, podrażniają...) ale również ma regenerować naszą skórę i zapewnić odpowiednie nawilżenie. Gdyby nie pozytywne opinie w internecie, pewnie nie uwierzyłabym w takie cuda ;)

Maska zawiera sporo naturalnych składników:
- prawdziwe kakao
- złoto (!)
- kwas hialuronowy
- kwasy AHA
- koenzym Q10
- kolagen

Konsystencja i zapach
Maseczka pachnie jak najprawdziwsze mocne kakao! I nic dziwnego, w końcu naprawdę je zawiera. Nie wyczuwam ani cienia sztuczności, zapach nie drażni ani nie przyprawia o ból głowy, jak to czasem zdarza się przy maskach udających czekoladowe. Tutaj zapach jest bardzo naturalny, przyjemny (oczywiście jeśli lubimy kakao i czekoladę), aż chce się maskę zlizać z twarzy :P Kremowa, dość gęsta konsystencja, bardzo łatwo się rozprowadza. Lekko zasycha, ale nie tworzy na twarzy maski uniemożliwiającej mówienie czy picie. Łatwo się zmywa.


Działanie
I tutaj prawdziwe zaskoczenie - obietnice producenta to nie tylko puste słowa.
Po zmyciu maseczki pory są jakby zmniejszone, skóra wygładzona, nawilżona. Gdy maseczka jest na twarzy, niemal czuję jak "wysysa" wszystko co złe z mojej skóry ;) Potem buzia długo wygląda świeżo, cera jest rozjaśniona, wygląda na bardziej wypoczętą. Nie ma mowy o żadnych podrażnieniach ani nieprzyjemniej napiętej, wysuszonej skórze. Chwilę po nałożeniu możemy odczuwać lekkie ściągnięcie, ale jest to wynik zasychania maseczki na twarzy a nie jej działania na skórę. Po zmyciu niczego takiego nie odczuwam.
Takie są rezultaty w trakcie i tuż po zmyciu, ale w końcu nas najbardziej interesuje to, co dzieje się przy regularnym stosowaniu.
Maskę można stosować kilka razy w tygodniu, ja nakładam ją mniej więcej 2 razy.
Po pierwszym - dwóch użyciach może pojawić się kilka nadprogramowych krostek, trochę mnie to zaniepokoiło, ale na szczęście nie były to takie "wulkany", które pozostają na twarzy przez 2 tygodnie, tylko drobne wypryski, które szybko zniknęły. Po kolejnych użyciach nic takiego już nie miało miejsca, a więc sądzę, że może za sprawą maski skóra pozbywa się wszelkich zalegających zanieczyszczeń.
Przy regularnym stosowaniu 2 razy w tygodniu dość szybko zauważyłam pozytywne działanie. Pory stały się nieco mniej widoczne, pojawia się mniej niedoskonałości i zaskórników. Mam również wrażenie, że maska rozjaśnia blizny pozostałe po jakichś większych wypryskach, jak również przyspiesza gojenie tych już istniejących. Przy regularnym stosowaniu skóra staje się gładsza, koloryt wyrównany.
Zawiera koenzym Q10 i kolagen, więc myślę, że może również pomóc nam w zapobieganiu powstawaniu zmarszczek :)

Skutki uboczne
Nie pojawia się ściągnięcie ani podrażnienie, a moja skóra jest dość wrażliwa, więc sądzę, że jeśli mnie coś nie podrażnia, to już nikomu nie zaszkodzi :)
Zauważyłam jednak że po pierwsze, nie warto nakładać grubej warstwy - możemy mieć wtedy uczucie szczypania, gdy maska zasycha, trudniej ją również potem zmyć i jest to po prostu marnowanie produktu.
Po drugie - nie należy stosować jej zaraz po peelingu - może troszkę bardziej szczypać i lekko podrażnić. Z tego powodu peeling stosuję np przez maseczką nawilżającą albo po prostu w jakikolwiek inny dzień. Natomiast stosując maskę bez peelingu nigdy nie zauważyłam jakiegokolwiek podrażnienia czy przesuszenia.

Wydajność
Maska jest bardzo wydajna, dostajemy sporą tubkę o pojemności 150 g a do wykonania maseczki wystarczy nałożenie naprawdę cienkiej warstwy. Stosuję ją mniej więcej od początku sierpnia a nie zużyłam nawet połowy. Myślę, że spokojnie wystarczy na pół roku, jeśli nie na dłużej. Dlatego też sądzę, że jest warta swojej ceny i zachodu związanego z dokonaniem zakupów online.

Podsumowując, maseczka ta naprawdę mnie zauroczyła - śliczny zapach, przyjemna w użytkowaniu i naprawdę działa. Dobrze oczyszcza bez efektu ściągnięcia czy przesuszenia, rozjaśnia przebarwienia i wygładza skórę. Jak dla mnie - same plusy :)


Zasady tagu:

- umieść baner z linkiem do inicjatora tagu - Maliny
- umieść zasady tagu w poście na swoim blogu
- dopisz się do listy obserwatorów Maliny
- napisz, kto Cię otagował
- zamieść raz w tygodniu recenzję co najmniej jednej testowanej maseczki
- otaguj minimum 5 osób


Taguję i zapraszam:
Kaczmarta: http://kaczkazpieklarodem.blogspot.com/
Rossnett: http://madziakowo.blogspot.com/
Pink Caster Sugar: http://pinkcastersugar.blogspot.com/
Una: http://unaweblog.blogspot.com/
Iwetto: http://iblackbeautybag.blogspot.com/

Miłej zabawy! :)

 

15 komentarzy :

  1. Dzięki za oTAGowanie :) hmmm... muszę się zmobilizować i wyruszyć na jakieś maseczkowe zakupy bo większość używanych przeze mnie została już opisana na moim blogu :) Będę miała okazję poznać coś nowego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam maseczki:) Sama praktykuję październikowe maseczkowe przyzwyczajenia:) Nakładam systematycznie i radości mojej nie ma końca:)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie,

    Malko

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo, bardzo ciekawa! Ma kwasy aha, kakao i złoto, kurczę, mam na nią ochot i to dużą! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za tagowanie :D Nie wiem czy dam radę odpowiedzieć, ale zobaczymy :D Też mam maseczkę Zamian, ale rzadko jej używam. Próbuję właśnie zużyć tubę miętowej z Queen Helene heh ;>

    OdpowiedzUsuń
  5. Troszkę drogawa ale skoro zawiera złoto ! i kakao . Fajnie też że nie wysusza .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje się droga, ale wystarcza na baardzo długo...Wystarczy przeliczyć, ile w tym czasie można zużyć maseczek w saszetkach, np każda po 3,50zł...Wyjdzie dużo drożej ;)

      Usuń
  6. Cena całkiem przystępna i masz rację, że saszetki wbrew pozorom wcale nie są tanie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajna jest ta maska wart jest wypróbowania. Ja również przyznaję że te maseczki w saszetkach wcale nie są tak tanie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. dziekuje za tag, poki co nie moge stosowac maseczek jeszcze jakis tydzien dwa conajmniej..

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo zachęcająca recenzja, muszę spróbować ze względu na ten fajny skład :)

    OdpowiedzUsuń
  10. maseczkowelove:D obserwuję. bardzo spodobała mi się ta recenzja, chyba się skuszę :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ooo łaaaa:D Ciekawa:D Kiedy ja ostatnio maseczke miałam na twarzy... ojjj wieki temu... Ja też jestem taki wrażliwcem jak Ty:(

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo fajna recenzja ale ja tak średnio przepadam za maseczkami więc chyba się nie skuszę ;0

    OdpowiedzUsuń