środa, 14 listopada 2012

herbaciano-niekosmetycznie cz. 2

Przyszedł czas na część drugą moich herbacianych opowieści :) Część pierwsza TU
Ostatnio pisałam o herbatach zielonych oraz jednej herbatce Oolong. Herbaty zielone pijam najczęściej, trochę zamiast kawy - kawa jest dla mnie za mocna, po wypiciu trzęsą mi się ręce, nie mogę się skupić, natomiast herbata zielona świetnie pobudza, pomaga w myśleniu, pracy. 
Nie gardzę jednak i herbatą czarną, ale czarna działa na mnie trochę inaczej. Pijam ją dla relaksu, gdy chcę się rozgrzać, bo właśnie czarna herbata działa na mnie relaksująco, zwalcza ból głowy spowodowany zmęczeniem, do tego świetnie pasuje do słodkiej przekąski. Piję ją zazwyczaj nie częściej niż raz dziennie i dlatego też posiadam jej mniej, niż zielonej. Pomyślałam więc, że w tym poście przedstawię również herbaty ziołowe, owocowe, kwiatowe :)

 Herbaty czarne

Zacznę od mojego ostatniego odkrycia:

Lipton Jabłko i figa
 

Nie przepadam za herbatami zielonymi w saszetkach, ale w przypadku czarnych aż tak bardzo mi to nie przeszkadza. Uważam, że herbaty czarne w wydaniu Liptona są całkiem udane, są smaczne a ich aromaty są naturalne i pachną intensywnie. Ostatnio po raz pierwszych kupiłam ten rodzaj i okazał się strzałem w dziesiątkę - piękny świeżo-słodki zapach jabłka, figa również lekko wyczuwalna. Pomysłowe połączenie tych dwóch owoców jest w tym przypadku bardzo udane. W smaku herbaty wyczuwamy delikatny posmak jabłka. Doskonała herbatka na chodne dni.
Niestety, opakowanie jest już prawie puste :(

Lipton Owoce Leśne

Kolejna herbatka Liptona. W tym przypadku zapach jest naprawdę piękny i intensywny, po zaparzeniu rozchodzi się po całym pokoju. Delikatny, świeży smak. Między innymi za to lubię Liptona, że ich herbata po zaparzeniu nie daje efektu "smoły", czyli takiego gęstego, bardzo mocnego, gorzkiego naparu. Napar jest bardzo klarowny, smak delikatny.

Dilmah Blackcurrant

Herbaty Dilmah to herbaty cejlońskie. Dodam, że herbata cejlońska charakteryzuje się tym, o czym pisałam w przypadku herbat Liptona - daje klarowny, aromatyczny, przejrzysty, delikatny napar a nie gorzką, mocną smołę o słodkawym zapachu, czy też "siekierę", jak nazywa taką herbatę mój tata ;) . Takie bardzo smoliste są np herbaty Assam, nie przepadam za tym gatunkiem, bo nawet jeśli zaparzamy je nie dłużej niż minutkę, to natychmiast mamy taki smoliście czarny napar. Z czymś takim kojarzy mi się również Saga, ale kto wie, co ona zawiera ;)
Wracając do bohaterki zdjęcia - jest to herbata o aromacie czarnej porzeczki. Aromat jest intensywny, wyczuwalny, czujemy prawdziwą, słodko-kwaśną porzeczkę. Trochę przypomina zapach landrynek :) Lubię, ale moją faworytką wśród herbat Dilmah (jak dotąd - jeszcze wszystkich nie wypróbowałam) jest wersja Lychee. 

Ostatnią herbatą czarną, którą obecnie posiadam, jest moja ukochana herbatka

Wiśnie w rumie

Jest to herbata na wagę zakupiona w sklepie Czas na herbatę. Dla Poznanianek - ich sklep znajduje się np w Starym Browarze, ale z tego co wiem, jest również w innych miastach, poza tym, często rodzaje herbat powtarzają się w sklepach różnych firm. Wypiłam jej już naprawdę sporo, ostatnio przywiozłam sobie mały zapas będąc na weekend w Polsce. 
Zapach tej herbaty powala...Ciepły, lekko słodki, ale nie mdły. O ile praktycznie nigdy nie kupuję czarnych herbat na wagę, to do tej zawsze wracam. Czujemy w niej rum i coś jakby kandyzowane wiśnie. Już sam zapach rozgrzewa i poprawia humor, do tego herbatka jest przepyszna! Idealna na chwilę relaksu w chłodny wieczór, sama lub do czegoś słodkiego. Raczej nie kupuję tej herbatki w lecie, natomiast gdy tylko nadchodzą chłodniejsze dni, natychmiast zaczynam za nią tęsknić, tak było i w tym roku ;)
Już żałuję, że nie kupiłam więcej, chyba będzie to taka moja herbatka na specjalne okazje... ;)

Inne herbaty

Sama nazwa kategorii brzmi dość zagadkowo, ale chciałam w ten sposób określić wszystkie moje herbaty, które tak naprawdę...herbatami nie są. Nie zawierają bowiem listków herbacianych, tylko są skomponowane z ziół, kwiatów, suszonych owoców...

Ogólnie nie przepadam za 100% owocowymi herbatami, są takie jakby...kwaśne i bez wyraźnego smaku. Lubię za to ziołowe lub te z dodatkiem owoców.

Herbata chryzantemowa



Po raz pierwszy spróbowałam tej herbaty w londyńskim China Town i zaintrygował mnie jej wygląd - kwiaty chryzantemy unoszące się na wodzie a także jej aromat i delikatny smak.
Potem przez dłuuugi czas nie miałam do niej dostępu aż mniej więcej rok temu dostałam ją w prezencie od mojego chińskiego znajomego. Tak ją polubiłam, że kupiłam ponownie będąc w Chinach.
Herbata składa się z zasuszonych, drobnych kwiatków które zalewa się gorącą wodą. Najlepiej pić ją w przezroczystej szklance tak, aby móc podziwiać rozwijające się kwiatuszki pływające w wodzie, wygląda to naprawdę uroczo. Dlatego też chryzantemy nie zaparza się w zaparzaczach, które później należałoby wyjąć z kubka czy filiżanki - kwiaty pozostawia się w szklance. Oczywiście oznacza to, że pijąc trzeba nieco uważać, aby nie zjeść kilku kwiatków, ale to nic w porównaniu ze ślicznym widokiem ;)

Herbatka chryzantemowa uznawana jest za bardzo zdrową. Jest bogata w witaminy, nieco ochładza organizm co pomaga w przypadku gorączki czy bólu głowy. Ma również właściwości detoksykujące, dlatego wspomaga pracę wątroby, obniża poziom cholesterolu, wspomaga układ krążenia. Podobno wpływa również korzystnie na cerę. 
Oczywiście, tylko regularne picie tej herbaty może coś zdziałać, niemniej jednak miło o tym wiedzieć :)
Sam smak jest bardzo delikatny, trudno go do czegoś porównać. Lubię pić tą herbatkę wieczorem, gdy chcę się zrelaksować i nie chcę już zaparzać niczego pobudzającego.
Rumianek

Zawsze lubiłam rumianek jako składnik szamponów i odżywek do włosów, albo dodatek do kąpieli, nigdy jednak nie myślałam o nim jako o napoju. Do czasu, gdy nie zaczęłam uczyć dwójki dzieci, których mama przed każdą lekcją podawała mi filiżankę zaparzonego rumianku. Dopiero wtedy zauważyłam, że może to być naprawdę pyszny napój, do tego działa wyciszająco i wspomaga trawienie. Często jest tak, że mam ochotę na wypicie czegoś ciepłego, ale jest już np przed północą i picie pobudzającej zielonej herbaty mogłoby nie być najlepszym pomysłem...Wtedy właśnie sięgam po rumianek którego zapach i smak bardzo mnie relaksuje, uspokaja, do tego może pomóc w trawieniu. Czytałam nawet, że rumianek może pomóc, jeśli mamy skłonności do bóli żołądka na tle nerwowym. 
Ja lubię rumianek w czystej postaci, ale jeśli ktoś za nim nie przepada, lub ma ochotę na odmianę, to polecam np. posłodzenie go odrobiną miodu i dodanie plasterka cytryny. Miód oczywiście dodajemy dopiero po chwili, nie do wrzątku, ponieważ wtedy traci swoje dobroczynne właściwości :) 
Pity w takiej formie może pomóc w trakcie przeziębienia, podobno łagodzi również ból gardła, obniża gorączkę.


Mięta

Mięty nie piję tak często, jak rumianku. Sięgam po nią częściej w lecie, ze względu na jej odświeżający smak, czasem robię sobie też herbatę mrożoną z dodatkiem mięty. Lubię jednak mieć opakowanie herbatki miętowej w domu nawet w zimie, ponieważ bardzo pomaga w przypadku lekkiej niestrawności. Podobno mięta wpływa również pozytywnie na przemianę materii.
Swoją drogą, świeże liście mięty są świetną przyprawą np w potrawach kuchni wietnamskiej i innych kuchni orientalnych :)

Herbatka na nerwy ;)

Zazwyczaj w tym celu kupuję melisę, jednak jakiś czas temu, będąc w Hiszpanii, natknęłam się na targ uliczny, gdzie sprzedawano przeróżne zioła, przyprawy i herbaty na wagę. Nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie wzięła ;) Nazwa (na szczęście wiele słów hiszpańskich przypomina angielskie, więc mogłam się domyślić :P) wskazywała, że jest to herbata na bezsenność i nerwy. Mam naturę ciągłego zamartwiacza, wszystkim przejmuję się 10 razy bardziej niż inni, a więc jeśli dzieje się coś złego - nie mogę spać, dzieje się coś dobrego - jestem tak podekscytowana, że również nie mogę spać :P  Z wiekiem trochę mi się polepsza, ale wciąż są takie noce, że potrzebuję drobnej pomocy, aby zasnąć ;)
Po przetłumaczeniu nazw składników dowiedziałam się, że herbatka zawiera melisę z dodatkiem innych ziół, między innymi trawy cytrynowej. Niestety, zaginęło oryginalne opakowanie więc wszystkich składników nie podam. Smakuje nieco ciekawiej od zwykłej mielisy, czujemy świeży aromat trawy cytrynowej i pozostałych składników. Mam ją już od roku i sięgam po nią zawsze wtedy, gdy potrzebuję pomocy w zaśnięciu. Śpi się po niej naprawdę mocno i długo (nie polecam, gdy na drugi dzień, trzeba wcześnie wstać i być przytomnym...), czasem funduje również ciekawe sny :P

Głóg

Sama nie wpadłbym na to, aby pić herbatkę z głogu, ale dostałam ją w prezencie od znajomych z Chin, gdzie taką herbatkę pije się powszechnie i uznawana jest za napój leczniczy.
W formie suszonej przypomina odrobinę takie wysuszone truskawki, pachnie ciekawie, owocowo.
Suszone owoce zalewa się wrzątkiem i parzy ok 10 minut. Daje napar odrobinę kwaśny i cierpki w smaku, więc często dodaje się do niej odrobinę miodu lub cukru. Dla mnie jej smak jest bardzo przyjemny, ale posłodzona smakuje jeszcze lepiej.

W Chinach do napojów dodaje się taki oto cukier:

Wygląda ciekawie, prawda? Od naszego różni się sposobem produkcji, w smaku nie ma różnicy, ale wygląda ładnie :) 

Co ważne, herbata ta ma świetne właściwości. Działa na układ krążenia - poprawia krążenie, obniża poziom cholesterolu i jego odkładanie się w żyłach, ma pozytywny wpływ na serce. Zawiera garbniki co daje jej właściwości neutralizujące wolne rodniki, a więc zapobiega zmianom nowotworowym. Jest bogata w witaminy A,C i E. Herbatka ta ma również właściwości odprężające.
Zamierzam pić ją regularnie (choć jak z każdymi ziołami, warto zrobić sobie od czasu do czasu przerwę), ponieważ to właśnie choroby krążenia i wysoki cholesterol w obecnych czasach powodują najwięcej kłopotów zdrowotnych, również w mojej rodzinie. Do tego naprawdę lubię jej smak i bardzo mnie odpręża :)

Sprawdziłam i dostępna jest również w Polsce, choć często są to mieszanki zawierające również np hibiskus i inne składniki, spotkałam również herbatki z kwiatów głogu. Jeśli jesteście zainteresowane polecałabym zakup całych, suszonych owoców głogu, wtedy wiemy, co pijemy, a cenowo nie wychodzi drożej :) Kwiaty głogu podobno mają te same właściwości, ale nie wiem nic na temat smaku takiego naparu.

Np TUTAJ
(jest to pierwszy lepszy znaleziony przeze mnie link, na pewno można znaleźć również inne źródła)
Więcej informacji na temat właściwości głogu:
po angielsku
po polsku

Herbatka lipowo-malinowa

Herbatka ta nie jest moim pomysłem, źródłem inspiracji była tu moja ulubiona herbaciarnia Chimera w Poznaniu. Podają tam pyszne i pomysłowe herbaty, są również kawy, ciasta oraz normalne dania, a więc można tam coś przekąsić w porze lunchu albo nawet wybrać się na kolację :) Jest to genialne miejsce - atmosfera i wystrój przypominają trochę staroświecki dom, jest bardzo przytulnie, do tego przy samym barze mamy słoje z przeróżnymi herbatami, które można kupić na wagę.  Idealne miejsce na pogawędki z przyjaciółką albo na randkę. Do tego obsługa jest przemiła :)

Wracając do tematu - będąc tam dawno temu po raz pierwszy, wstąpiłam na lunch z osobą bardzo bliską memu sercu. Może dlatego tak dobrze zapamiętałam przytulną, gościnną atmosferę i przepyszną, lipowo-malinową herbatkę z odrobiną miodu która rozgrzała mnie w tamten listopadowy dzień. Jest to po prostu napar lipowy zaparzany z dodatkiem suszonych malin. Następnie możemy dodać łyżeczkę miodu. Będąc niedawno w Poznaniu wstąpiłam tam z sentymentu i choć tym razem nie zamówiłam tej herbatki, to postanowiłam kupić susz malinowy na wagę aby samej móc przyrządzić ten przepyszny napój.
Tym z Was, które mieszkają w Poznaniu, naprawdę polecam odwiedzenie Chimery, jeśli nie na herbatę, to na któryś z ich deserów lub drinka - bo koktaljle też mają, bardzo smaczne i to "nieoszukane", czyli z właściwą ilością alkoholu ;) Jeśli nie po drodze Wam do Poznania, to zawsze można zaopatrzyć się w herbatkę lipową i suszone maliny i spróbować stworzyć taką miksturę w zaciszu domowym :)

Jest jeszcze wiele herbat, o których chciałabym Wam opowiedzieć, pokazać, ale w chwili obecnej ich nie posiadam, więc kto wie, może w przyszłości :)

To już koniec moich wywodów herbacianych....Więcej herbat nie posiadam :P
Próbowałyście którejś z opisanych herbat? Może któraś Was zaciekawiła?
Piszcie koniecznie :)









25 komentarzy :

  1. Pędzę do Browaru po wiśnie w rumie :) Dzięki za informację :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam herbaty szczególnie karmelowe :) I przestałam je słodzić, bo cukier zabija prawdziwy smak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie słodzę, jedynie tą herbatkę z głogu :) A słodzenie zielonej to już dla mnie zbrodnia :P

      Usuń
  3. Kiedyś bardzo lubiłam herbaty Dilmah i Lipton, ale potem niestety się "zepsuły - zwłaszcza Lipton... Teraz kupuje inne marki. jestem wielką herbaciarą. Zastanawiam się, czy nie włączyć do bloga "herbacianej tematyki"... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie poczytam, jeśli się zdecydujesz :) Bardzo lubię czytać o herbatach, Dilmah i Lipton to może rzeczywiście nie są herbaty najwyższych lotów, kupuję je dla samego zapachu ;)

      Usuń
  4. chętnie piję rumianek i miętę, jakoś tak mam to mamie, która jest trochę herbacianą maniaczką. poza tym, narobiłaś mi ochoty na herbatę lipowo-malinową i wizytę w herbaciarni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w rodzinie to ja jestem największą maniaczką herbacianą :P

      Usuń
  5. Fajna kolekcja, bardzo lubię herbaty smakowe zwłaszcza te owocowe. Zaraz sobie zaparzę malinową ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niedawno moja mama kupiła wiśnię w rumie, koniecznie muszę spróbować, gdy będę w domu. :) Z wymienionych przez Ciebie jestem ogromną fanką Liptona o smaku owoców leśnych. Kiedyś bardziej smakowały mi te ciemne, ale podobno coś "ulepszyli" i od tego czasu stałam się wierna czerwonym. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja miałam sporo tych owocowych z Liptona i moim zdaniem są kiepskie. Smaki są mocno sztuczne, na takie zasadzie, jakbym piła napój a nie sok, analogicznie jakbym piła Liptona, a nie herbatę owocową ;) Niektóre były nieco lepsze dla mnie np. Passionfruit i mango.
    Z dostępnych w Polsce owocówek najbardziej ceniłam sobie herbaty Babci Jagody - wszystkie smaki jakie miałam były naprawdę świetne.
    Strasznie mnie zaciekawiłaś tą chryzantemą i głogiem. Głóg by mi znany, ale jako taki właśnie miks suszony w torebce :) Mój tata często go pił, jeśli się nie mylę to na ból głowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lipton ma też herbaty 100% owocowe, bez dodatku herbaty czarnej, tych faktycznie nie lubię. Jeżeli chodzi o czarne z dodatkami, tak jak np te moje, to lubię je za aromat, jeśli chodzi o smak - dla mnie w porządku, ale w przypadku herbat czarnych smakoszem nie jestem, wybieram je ze względu na ciekawe aromaty :)

      Usuń
    2. A to nawet nie wiedziałam, że są jakieś dwa rodzaje! :)

      Usuń
  8. chryzantemowana? Pierwsze słysze, masz dużą kolejcję:) Bardzo lubię kupować herbaty, ale często po pierwszym kubku mi nie smakuje

    OdpowiedzUsuń
  9. Waniliowa Dilmah to jedna z moich ulubionych herbat :) a tym głogiem mnie zaciekawiłaś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Waniliowej jeszcze nie próbowałam...

      Usuń
  10. Bardzo lubię herbaty. Zaciekawiła mnie ta Wiśnie w rumie :))

    OdpowiedzUsuń
  11. nie lubię tych owocowych z Liptona;/

    OdpowiedzUsuń
  12. Mmmm herbaty.... Uwielbiam herbaty, ale moje zapasy przy twoich to są taaaaakie malutkie!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam sklep "Czas na herbatę". Mają naprawdę świetne produkty ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię też ich zieloną "Madame Butterfly" :)

      Usuń
  15. Uwielbiam zioła, uwielbiam mięte, uwielbiam maliny, uwielbiam herbatki:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To akurat bardzo pozytywne i chyba najmniej szkodliwe z uzależnień ;)

      Usuń